Five Hundred Little Murders [PL]

[sad][SoL][bittersweet]
 
autorka: Estee
prereading/korekta: Jet.Wro, Jacek Hożejowski


Opis: Flitter nie lubi większości kucyków. Tak właściwie to na świecie jest bardzo mało rzeczy, które niebieska klacz lubi, niewiele, które jest w stanie tolerować i jedynie kilka, które kocha. Fluttershy nie należy do tych dwóch ostatnich kategorii. Flitter uważa ją za słabeusza, a ona brzydzi się słabością.

Ale kiedy chcesz pomóc komuś, kogo kochasz, będziesz szukać pomocy w wielu miejscach – włącznie z chatką zamieszkałą przez najsłabszego kucyka na świecie.

A jeśli zapomnisz o własnym bólu i nauczysz się słuchać, być może właśnie tam dowiesz się, czym tak naprawdę jest prawdziwa siła.

——————–
Niezwykle… dziwny tekst. Nie tylko ze względu na złożoność zdań, co nieco utrudnia ich odbiór, ale także na główną bohaterkę, która jest ukazana jako, krótko mówiąc, wredna menda. A mimo to będziecie tej wrednej mendzie w pewnym stopniu współczuć. Między innymi z tego powodu postanowiłem dodać tag autorski [bittersweet].
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestEmail this to someone

7 myśli nt. „Five Hundred Little Murders [PL]

  1. Luna

    aTOM, dzięki, dzięki, dzięki, dzięki. Bardzo chciałam to przeczytać, ale nie jestem mistrzem Inglisza i po paru stronach się poddałam. Jesteś najlepszym tłumaczem 😀

    Odpowiedz
  2. Alcyone Meissa

    To było… nie mogę znaleźć odpowiedniego epitetu. Nie mogę powiedzieć, że było piękne, bo to określenie mi tu nie pasuje. Nie było też po prostu „interesujące”, bo „interesujące” są dla mnie na przykład rybie bebechy w wigilię.

    Skłaniało to do pewnych przemyśleń, szczególnie mnie i dzisiaj (bo od wczoraj widzę siebie jako przyszłą słynną tanatoterapeutkę). Lubię fanfiki, które podejmują temat śmierci w bardziej nietypowy sposób, niż „pogrzeb którejś z Mane 6”.

    Ulubiony moment? Fluttershy mówiąca o śmierci jako o cyklu. I ostatnie zdanie, po którym musiałam dojść do siebie. Dopiero chwilę po przeczytaniu go przypomniałam sobie, że przecież nie lubię Fluttershy. Dobra robota, aTOM, możesz być z siebie dumny. Jeszcze jedno takie opowiadanie, a będę skłonna stwierdzić, że ją polubiłam 😉

    I jak zwykle dzięki za wspaniałe tłumaczenie 🙂

    Odpowiedz
    1. aTOM

      Takie komentarze lubię 🙂

      Prawdę powiedziawszy, mi sam fik „spodobał” się naprawdę dopiero gdzieś w połowie tłumaczenia, właśnie poprzez fragment o Fluttershy i cyklu. A sam fik bezbłędnie operuje na emocjach, bo człowiek od początku jest karmiony pewną nienawiścią do Flitter, a potem sam nie wie, czy jej współczuć, czy może powiedzieć „zasłużyła, wredna menda”.

      Hmm, no niestety nic o Flutterce nie mam w planach póki co (a przynajmniej nie z nią w roli głównej :P)

      Odpowiedz
    2. Alcyone Meissa

      Lubię pisać długie komentarz, tylko zawsze muszę się pilnować, żeby nie wrzucać zbyt wielu dygresji i tym podobnych 😉

      I w sumie ciężko powiedzieć, że nienawidziłam Flitter. Od początku czułam do niej raczej swego rodzaju zdystansowany szacunek. Nienawidzę apatycznych osób bez charakteru, a bohaterka się do nich nie zalicza 😉 No i trochę ją rozumiem – ostatnio moim życiowym zmartwieniem jest fakt, że moja ulubiona rybka wciąż się chowa w akwarium, jakby się na mnie obraziła. Zwierzęta są jednak ważne w życiu.

      Odpowiedz
  3. Natalia Pietrasz

    Mały poślizg z kryzysem :V ? Ogółem, ten fanfik (five hundred little murders) czytałam już wcześniej, jednak tak jak pisało na mojej gazetce szkolnej: ,,Kiedy mówisz do kogoś w języku który rozumie, trafiasz do jego umysłu. Kiedy mówisz do kogoś w jego ojczystym języku, trafiasz do jego serca.” Tak więc, drogi aTomie, trafiłeś do mojego serca tym fikiem i to tak glęboko… Długo go nie zapomne, bo mimo że czytałam drugi raz, to jednak emocje były pierwotne 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *