The Sword Coast [PL]

[crossover][adventure][dark]
 
Wybrzeże Mieczy
 
korekta/prereading: Dolar84, Jet.Wro

Opis: Gdy tajemniczy wróg zaczyna polować na młodą magiczkę Twilight Sparkle, nawet bezpieczne mury cytadeli Candlekeep nie mogą zapewnić jej bezpieczeństwa. Z wyznaczoną nagrodą za jej głowę i czując na ramieniu oddech śmierci, jedynym ratunkiem dla klaczy jest magia przyjaźni. Być może, wraz z nowymi sojuszniczkami u swego boku, zdoła odnaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania i odkryć swe przeznaczenie.
———————–

Tak jest, nawet mając harmonogram wypchany po brzegi, aTOM rozpoczyna kolejny wielki projekt <samozagłada mode on>. Tym razem mój wybór padł na nielichy [crossover], bo łączący kucyki oraz serię Baldur’s Gate!
Autor opowiadania bierze wszystko co najlepsze z fabuły BG i łączy to z kucami, tworząc razem naprawdę wspaniałą opowieść. Jeśli ktoś (tak jak ja) lubuje się w sadze o Wrotach Baldura, na pewno z radością będzie wyłapywał kolejne nawiązania i nazwy. Dla innych będzie to (mam nadzieję!) po prostu kawał dobrego opowiadania. Po bardziej szczegółową recenzję zapraszam do styczniowego numeru Broohoofa.
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestEmail this to someone

5 myśli nt. „The Sword Coast [PL]

  1. Alcyone Meissa

    Zaczęły się ferie, więc znalazłam chwilę wolnego czasu i przeczytałam.

    Na początku zaznaczę, że mój kontakt z grą Baldur’s Gate ograniczył się do włączenia i kilkunastu minut grania, po czym wspólnie ze znajomą postanowiłyśmy, że pogramy jednak w Tomb Raider. Nie pamiętam, co dokładnie spowodowało moją niechęć, jednak już nie powróciłam do tej gry.

    Fanfik nie jest zły, ale kończyn nie urywa. Wszystko odbywa się dość szybko, i ile Twilight i Pinkie są wprowadzone w dobry sposób, to już Applejack wydaje mi się nieco wrzucona na siłę. Poza tym czytając opowiadanie cały czas czuję, że ma ono swoje korzenie w grze (podobne odczucia miałam czytając pierwszą część Silent Ponyville; nie wiem, jak to wygląda w drugiej, bo ledwo tę przebolałam). Mam tu na myśli choćby opisy tego, co podnoszą bohaterki (dodawanie przedmiotów do ekwipunku) albo ich uzbrojenia. Nie uważam tego za szczególną wadę, ale psuje to przyjemność z czytania, przynajmniej mnie.

    Podsumowując, nie jestem przesadnie zachwycona, ale będę czekać na kolejne rozdziały z nadzieją, że bardziej mi się spodobają.

    No i oczywiście nie mogę nie pochwalić nowego wyglądu bloga 😉 Stary również i mnie się znudził. A swoją drogą nazwa straciła już nieco na aktualności, gdyż stał się do blog do publikowania nie tyle C:E, co ogólnie tłumaczeń aTOMa 😛

    Odpowiedz
    1. aTOM

      Owszem, fanfik cierpi na pewien „syndrom gry”, choć jak dla mnie przejawia się to bardziej w typowym „jestem ranny, gulnę sobie miksturę i już mogę lecieć dalej”, podobnie jak choćby w Fallout: Equestria. Co do opisów, to osobiście nie wyczułem, aby były aż tak, hmm, „growe”, jeśli jakiś przedmiot jest nieco szerzej opisany to dlatego, że będzie w którymś momencie istotny. Właściwie to sądzę, że nawet nieco dodają realizmu – w końcu pieniądze są potrzebne, a drobny towar znaleziony przy trupie zawsze można upłynnić. Nie ma jednak sytuacji, że Twi będzie niosła dziesięć mieczy półtorakopytnych i trzy tarcze na sprzedaż 😛 Zgadzam się także z tym, że początek może jakiś szczególnie wyjątkowy nie jest… ale czy ten z C:E był inny? 😉

      Pozostałe członkinie drużyny mają lepsze „wejścia”, bez obaw 🙂

      A to, że wyłączyłaś BG usprawiedliwia jedynie fakt, że potem grałyście w Tomb Raider 😛

      Odpowiedz
  2. GreenScratch

    Dobra… Przyznam się bez bicia, że w BG grałem krótko i bardzo dawno… Do opowiadania podejdę tak jak do każdej innej fantastyki, co puki co naprawdę wychodzi, a samo opowiadanie zapowiada się naprawdę ciekawie. Muszę przyznać że jest naprawdę niezłe, z niecierpliwością będę wyglądał kolejnych rozdziałów. Sam FF z racji tego że BG nie pamiętam, bardziej kojarzy mi się Wiedźminem – Sapkowskiego, czy Ja Inkwizytor – Piekary, co naprawdę zaczyna mi się podobać (ach ten klimat gospód i olewackiego podejścia straży… – klasyka). A odnośnie wejścia AJ, epickie… I najlepsze że wciąż przypomina AJ z cannon’u. Jestem naprawdę ciekawy jak autor wplecie resztę postaci i jak rozwinie historię. Jedyne czego żałuję i lekko się zawiodłem to, to że nie dane mi było poznać lepiej Star Swirla… Mam nadzieję że coś jeszcze zostanie o nim wspomniane.

    Odpowiedz
    1. aTOM

      Z resztą drużyny spotkacie się dość szybko 😉 O Gorionie, tfu, Star Swirlu przez niemal cały tekst przewijają się różne ciekawostki, więc to życzenie także zostanie spełnione.

      Co do skojarzeń z Wiedźminem… jest to dla mnie niezwykle pozytywny komentarz (no i nie przeczę, że genialna „Wiedźma” Zodiaka miała także wpływ na to, że zacząłem tłumaczyć „Wybrzeże”). Zresztą, jeśli gdzieś będę mógł wcisnąć hasło „niech mnie wyliniały królik wychędoży” to raczej nie oprę się przed tym, aby tego nie zrobić ;P

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *